Polecane Strony:

bohdanowicz.nieruchomosci.pl - domy Bydgoszcz
foto-lason.pl - zdjęcia ślubne Katowice
duks.pl - kancelaria adwokacka Gdańsk
bellmed.pl - ginekolog Krakow
ida.pl - Nowe domy Warszawa
Zapraszamy.
A A A

Złe miejsce

 

 

 

Wiatr zdawał się tracić siłę i pęd, którym całą wązką uliczką zamienił w wąwóz, pełen dziwacznych piramid i słupów, gromad, deseni, rozścielających się wzdłuż chodników i rynsztoków. Rozkołysane szyldy blaszane wstrzymywały się w ruchu; w rynnach, dudniących głuchem echem, stawało się coraz spokojniej; ucichło wycie i szum nierówny wiatru, płomyki gazowe przestały się chylić i słaniać po wykropionej śniegowenii centkami latarni, i na chwilę zapanowała cisza zupełna.
Miasto na chwilę zamarło.
Wązka ulica, ściśnięta kolumnami wysokich, jakby pod linię stawianych domów, ciemnym była wąwozem, do którego wkradało się światło brudnawe z dalekiego wylotu i z góry. Rozrzucone latarnie błyskały gwiaździście prawie na onem tle, które w tej krótkiej chwili ciszy, przedstawiało obraz pstrocizny,
Wzdłuż okiennicy u parterowego okna ciągnęła się cienka u góry, grubiejąca w dole smuga śniegowa, wlepiona niemal w mur, a obok niej rozprysnęło się całe morze drobnych centek, znaczących siłę wiatru, rozrzucającego śnieg po całej połaci domów na lewo od wjazdu w ulicę. Wejścia u bram zasypane, a nad otworami pod mostkami ułożyły się stożkowe, małe zaspy, gotowe za pierwszym podmuchem stoczyć się w ciemny otwór, otoczony białym krążkiem; każde odrzewie i każda klamka miały swoje białe tło, ciągnące się trójkątną smugą.
Było nad rankiem, a chociaż ani barwa nieba ani ruch ludzki nie zapowiadały początku dnia, zdradzał go daleki szmer.
Cisza ustawała. U wylotu ulicy przesunęły się cienie, a wtórował ich krokom szum, który szybko rósł i zamieniał się w turkot; koła nie toczyły się równo, natrafiając co chwila na miękkie posłanie śniegu i tłumiąc o nie miarowe odgłosy. Mimo to hałas się wzmagał, rósł, słychać już było uderzenia podków o kamienie, aż w końcu w jaśniejszym pasie u wjazdu w ulicę zrobiło się ciemniej i na skręcie rozległ się huk.
W ulicę wjechał wóz; prawie współcześnie na drugim końcu ulicy zrobiło się zupełnie ciemno i rozległy się kroki ludzkie. Z góry, z po nad domów poczęła się rozwiewać ciemna płachta: rzedła, stawała się jakby przezroczystą oponą, aż przedarte jej zwoje rozpłynęły się w boki, i środkiem wąskiej szczeliny ukazała się na niebie druga warstwa barw, jakby z pękniętej pochodząca rysy, która rosła, zamieniając się w szparę, potem długi rów, aż wreszcie zajęła całą przestrzeń. Po tem podwójnem rozstąpieniu zasłon, wyłonił się brzask...
Miasto drgnęło, i zaczął się ruch, prawie nagły.
Słychać już było kroki, stukanie. Otwierano bramy, w oknach błysnęły światła nikłe, niepewne.
Na malej uliczce ruch cały zaznaczał się miniaturowo, jakby w zmniejszonem odbiciu tego, co formalnie zamienione z szelestu na wrzawę, kipić poczynało w głównych ulicach.

 

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... 20 Następna »